Łańcuch przeżycia – to działa!

//Łańcuch przeżycia – to działa!

Łańcuch przeżycia – to działa!

Amerykańska organizacja AED Save Stories zajmuje się propagowaniem powszechnej dostępności defibrylatorów AED. Organizacja ta współpracuje z osobami, których życie uratowane zostało dzięki wczesnej defibrylacji i są skłonne podzielić się swoimi historiami. Wszystko, by szerzyć świadomość konieczności publicznego dostępu do defibrylatorów AED oraz potrzebę szkoleń z zakresu pierwszej pomocy.

Jedną z takich osób jest Pan Butch Gibbs, którego historia pięknie obrazuje bezbłędne funkcjonowanie łańcucha przeżycia.

W kwietniowy wieczór 2003 roku Pan Gibbs przygotowywał się do wyjścia z żoną na coroczne przedstawienie organizowane w ich sąsiedzkiej społeczności. Wieczór przebiegał bez zarzutów, przedstawienie zakończyło się około 21. Po zakończonym spektaklu, Pan Butch zaczął odczuwać ból w klatce piersiowej. Chwilę później małżeństwo dotarło do domu, ból w klatce piersiowej narastał. Pani Gibbs bez wahania zadzwoniła po pogotowie ratunkowe, rozpoczynając tym samym działanie łańcucha przeżycia.

Pierwszym ogniwem łańcucha przeżycia jest wczesne rozpoznanie niepokojących objawów i wezwanie pomocy w celu uniknięcia zatrzymania krążenia. Po dotarciu do mieszkania żona Pana Gibbsa, zaniepokojona objawami męża, niezwłocznie sięgnęła po słuchawkę i wezwała pogotowie.

Kolejnym elementem łańcucha przeżycia jest wczesne podjęcie resuscytacji w przypadku nagłego zatrzymania krążenia. Kilka chwil po wykonanym telefonie alarmowym, Pan Butch osunął się na podłogę. Jego żona natychmiast rozpoznała zatrzymanie krążenia i rozpoczęła resuscytację, podczas gdy ich córka Amy ponownie dzwoniła na numer alarmowy, by poinformować ratowników, że wyjazd do bólu w klatce piersiowej zamienił się w wyjazd do nagłego zatrzymania krążenia.

Trzecią, niezwykle ważną częścią łańcucha przeżycia jest wczesne wykonanie defibrylacji. W niecałe 3 minuty w mieszkaniu Państwa Gibbs pojawili się członkowie stowarzyszenia zrzeszającego osoby przeszkolone w zakresie udzielania pierwszej pomocy. To bardzo popularna praktyka w Stanach Zjednoczonych – każdy może wstąpić do tego stowarzyszenia i zostanie przeszkolony w zakresie pierwszej pomocy. Gdy zaś w pobliżu miejsca, w którym członek stowarzyszenia się znajduje, wystąpi nagłe zatrzymanie krążenia, osoba ta zostaje o tym poinformowana i udaje się na miejsce zdarzenia, by prowadzić akcję ratunkową do czasu przyjazdu wykwalifikowanych służb. Wspaniały pomysł, prawda? Członkowie stowarzyszenia wyposażeni byli w defibrylator AED, który dostarczył impuls elektryczny do serca Pana Butcha niecałe 4 minuty po wystąpieniu nagłego zatrzymania krążenia.

Ostatnim ogniwem łańcucha przeżycia jest wczesna opieka poresuscytacyjna. Pogotowie ratunkowe dotarło na miejsce po około 20 minutach, a ratownicy wdrożyli zaawansowane zabiegi resuscytacyjne i przetransportowali Pana Gibbsa do najbliższego szpitala. Dostarczone zostały 22 (!) wstrząsy elektryczne, po czym puls został ustabilizowany.

Dziś małżonkowie aktywnie angażują się w szerzenie świadomości społecznej i zdobywanie dofinansowań mających na celu umieszczenie defibrylatorów AED w jak największej liczbie miejsc publicznych. Pan Butch spędził 8 dni w szpitalu, po czym wyszedł z niego o własnych siłach z wszczepionym defibrylatorem i nowo zaszczepioną misją w sercu – propagować pierwszą pomoc i powszechny dostęp do defibrylatorów AED.

2019-03-14T11:09:42+00:00